Najdroższy, powoli zaczynam wykańczać sie psychicznie.
Dzień w dzień to samo. Pobudka o 5, szykowanie się na szybko i migiem do pracy. A w pracy z dnia na dzień coraz bardziej nudno.
W miarę upływu czasu i odbytych tutaj służb zauważam, że są ludzie i ludzie. Ci pierwsi na prawdę bardzo w porządku. Uśmiechną się, powiedzą „dzieńdobry”, zatrzymają sie i chociaż chwilkę porozmawiają. Sympatyczni i aż samemu chce sie uśmiechnąć. Nie mają o nic pretensji, jak coś ci nie wyjdzie to nie oburzają sie, bo przecież każdemu może sie zdażyć.
Natomiast ci drudzy to potwory w skórach ludzi. Miny cierpiętników, mimo, że wcale nimi nie są. Wiecznie niezadowoleni. Brak jakichkolwiek oznak radosci na twarzy, kiedy powiesz im „witaj” prawie niesłyszalnym głosem odburkną „dzieńdobry” albo i przejdą bez szczególnego zwrócenia uwagi na twoją osobę.
Są też i tacy, których to ty musisz zauważać i tylko ty musisz sie witać, a oni nie. Dlaczego? Bo są tacy a nie inni. Nie mają za grosz dobrego wychowania, nie mają poczucia taktu i szacunku dla drugiej osoby.
Tylko pozostaje pytanie: DLACZEGO? Czyżby dlatego, że oni są „prezesami” a ty tylko nędzną sprzątaczką? Oni są „dyrektorami” a ty jakąś kolejną tam tepą sekretarką? DLACZEGO?
Widzisz Najdroższy, ten świat jest już tak skonstruowany.
Mają pieniądze, baseny, kabriolety i wszystko co się świeci, ale brakuje im jednego – uczuć…
Są ich pozbawieni. Na zawsze. Nie sposób z nimi porozmawiać o prawdziwym szczęściu, prawdziwej miłości, przyjaźni, bo on nie wiedzą co to znaczy. Tak samo nie sposób jest być przez nich zauważonym. Po prostu w ich oczach nie istniejesz…
Najdroższy, zastanawiam się, do której grupy, kategorii ludzi ja należę… Nie jestem idealna – to fakt, ale nie jestem tyranem, nie jestem kimś kto nie zauważa drugiego człowieka i jego potrzeb.
I dobrze mi z tym.
Od razu lepiej na sercu, kiedy komus pomożesz, udzielisz rady czy popawisz humor samym uśmiechem. Wiem coś o tym.
Tylko nadal się zastanawiam, czemu ludzie się tak różnią? Przecież każdy jest stworzony na podobieństwo Boga i z tego wynika, że wszyscy powinni byc do siebie podobni, a jednak nie.
Tyle podziałów, tyle różnic, nieporozumień, i dlaczego? Skąd? Po co? Jak?
Pozostawiam te pytania bez odpowiedzi, bo jej nie znam… Niestety, ale nie znam…